„Wrócić z trzema punktami do Kołobrzegu”

– Nie możemy lekceważyć żadnego przeciwnika. Podchodzimy do tego meczu na pełnym skupieniu. Jedziemy do Gniezna po zwycięstwo. Przez dwa tygodnie ciężko pracowaliśmy i nie możemy doczekać się już spotkania z Mieszkiem – powiedział przed sobotnim meczem Kamil Sternicki. 

W sobotę o godzinie 17:00 na boisku w Gnieźnie zabrzmi pierwszy gwizdek arbitra. Kotwica zmierzy się z zajmującym ostatnie miejsce w ligowej tabeli Mieszkiem. Dla zawodników trenera Piotra Zajączkowskiego będzie to spotkanie inaugurujące serię meczów w grupie B trzeciej ligi. – Szybko strzelona bramka może ułatwić nam dalsze minuty meczu. Mieszko mimo tego, że znajduje się na ostatnim miejscu w tabeli nie podda się i będzie walczył o pierwsze zwycięstwo. Naszym zadaniem jest to, żeby trzy punkty wróciły do Kołobrzegu. Zespół z Gniezna to drużyna składająca się głównie z młodych zawodników, którzy będą chcieli pokazać się z jak najlepszej strony – mówi 21. latek. 

W poprzedniej rundzie Sternicki występował w barwach Górnika Konin i strzelił łącznie dwie bramki. Jedno z dwóch trafień zaliczył grając przeciwko naszemu sobotniemu rywalowi. Czy tym razem również wpisze się na listę strzelców? – Fajnie byłoby powtórzyć mój wyczyn z poprzedniej rundy, gdzie grając jeszcze w Górniku Konin strzeliłem gola drużynie z Gniezna. Zrobię wszystko by wypaść z jak najlepszej strony i wpisać się na listę strzelców w tym spotkaniu. Podkreślam jednak, że najważniejsze jest abyśmy zwyciężali jako zespół – zaznacza nasz zawodnik. 

Przed piłkarzami Kotwicy trzynaście spotkań, w których zmierzą się z niżej notowanymi rywalami. Nie oznacza to jednak, że w każdym spotkaniu zespół prowadzony przez trenera Piotra Zajączkowskiego będzie miał łatwe zadanie. – Każde spotkanie będzie ciężkie i każde spotkanie trzeba będzie wygrać. Wszystkie zespoły będą grały o życie i nie oddadzą za darmo punktów. Celujemy w miejsce numer dziewięć. Chcemy pokazać, że potrafimy wygrywać i to, że nie udało nam się awansować do pierwszej ósemki to był wypadek przy pracy. Chcemy zmazać plamę, która pojawiła się na koniec rundy zasadniczej. Jesteśmy to winni kibicom – kończy piłkarz Kotwicy.